Category Archives: Stachura

Edward Stachura

Edward Stachura urodził się we Francji 18 sierpnia 1937 roku. Zmarł młodo, w wieku 42 lat, w Warszawie. Dzieciństwo spędzone we Francji wywarło wpływ na jego specyficzny styl wierszy i piosenek. Miał 11 lat, gdy rodzice postanowili wrócić do Polski. Edward uczył się w Szkole Podstawowej w Aleksandrowie Kujawskim, a maturę zdawał w gdyńskim Liceum Ogólnokształcącym w 1956 roku. Studiował romanistykę na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, a potem na Uniwersytecie Warszawskim. Literaturę studiował na meksykańskim UNAM, gdzie przebywał na stypendium studenckim. Ogólnie, dużo podróżował: Bliski Wschód, Jugosławia, USA, Kanada, Meksyk, Francja, Szwajcaria i Norwegia. Ożenił się z pisarka Zytą Anną Bartkowską, z która się rozwiódł w 1972 roku. Publikował od 20 roku życia wiersze, piosenki, prozę, krótkie formy literackie. Popełnił samobójstwo w 1979 roku, w domu, w Warszawie. Wcześniej próbował rzucić się pod pociąg, w wyniku tego stracił palce w prawej dłoni, lecz przeżył. Leczył się z psychozy o charakterze depresyjno – maniakalnym.

Jeszcze o poezji Stachury

O prozie Edwarda Stachury mało się mówi, choć nagradzana wielokrotnie. Bardziej jest znany ze swoich piosenek, które za życia sam wykonywał, przygrywając na gitarze na wielu spotkaniach autorskich. ” Ruszaj się Bruno, idziemy na piwo” czy ” Biała lokomotywa” to sztandarowe wykonania podczas każdej Stachuriady. Poezja Stachury to często poetycka opowieść o człowieku i jego wyobcowaniu. Tak się czuł sam autor i o tym najczęściej pisał. A także o śmierci. Recytował i śpiewał swoje wiersze niejako „w drodze”. Tomiki jego wierszy nadal są wydawane i świetnie się sprzedają. Osoba poety, tak ciekawa, charakterystyczna wzbudza do dziś wiele kontrowersji, a jego tragiczna śmierć (samobójstwo) postawiła niejako kropkę nad i. „Dla wszystkich starczy miejscaPod wielkim dachem nieba” pisał Stachura. Był wielkim orędownikiem braterstwa ludzi na całym świecie. Jednocześnie zdawał sobie sprawę ze swojej niepraktyczności, bezradności, zawieszenia między życiem a śmiercią, o czym często pisał w wierszach „Na krawędzi ja tu stoję, Gdy poruszę się, to po mnie.”

Proza Stachury

Poetycka proza – nic innego mi do głowy nie przychodzi, gdy myślę o utworach Stachury pisanych prozą. Dużo niecodziennych określeń, ozdobników, aluzji poetyckich, zagmatwania i porównań, by powiedzieć, wprost, że to czysta proza, jakiej wiele na rynku literackim. Słynna i znana chyba wszystkim Siekierezada doczekała się adaptacji filmowej. Początkowo to autor sam, osobiście napisał scenariusz do filmu, jednak nie został on zatwierdzony przez reżysera Leszczyńskiego, jako zbyt zagmatwany i mało przejrzysty. Stachura zerwał, więc współpracę z Witoldem Leszczyńskim, tej jednakże nakręcił film w 1985 na podstawie scenariusza nieco zmodyfikowanego. Inny jego utwór „Cała jaskrawość” to opowieść o ludziach prostych i w swojej prostocie mądrych. Niezapomniana stara Taborska i Potęgowa mówią językiem ludu, świetnie spisanym przez Stachurę. Bo ten wieczny chłopiec – poeta kochał ludzi i z nimi najwięcej rozmawiał w swoich podróżach. Odpowiedzi na pytania o sens cierpienia i czym jest pamięć według Stachury można znaleźć w „Fabula rasa” kultowa „powieść dla niepokornych”

Stachuriady

Co jakiś czas, w miejscach też różnych spotykają się miłośnicy twórczości Edwarda Stachury, Stedem zwanego przez przyjaciół i śpiewają, recytują, nucą wiersze nieżyjącego barda. Czasem zapraszane są gwiazdy estrady polskiej, których występ zawsze jest mile widziany. Kameralne spotkania sympatyków poezji Steda są organizowane całkiem prywatnie i są małą kopią tych wielkich Sachuriad. Tez są śpiewy i recytowanie wierszy, Są dyskusje o twórczości, są nieśmiałe próby naśladownictwa wielkiego poety. Odwiedzanie grobu Stachury na cmentarzu komunalnym w Warszawie to stały punkt spotkań sympatyków poety, o ile te spotkania odbywają się w stolicy. Skromny grób, z wiecznie świeżymi kwiatami, a czasem z zostawionymi drobiazgami dla poety. Stachuriady to nie są imprezy na wielką skalę krajową, to spotkania ludzi młodych w np. domach kultury. Trwają przeważnie do rana, pełne świetnych tekstów wyśpiewanych, recytowanych, a dla wytrwałych moc wrażeń na długie miesiące. Ludzie zjeżdżają się z całego kraju, z plecakami, prowiantem, po to tylko by spotkać takich samych „zakręconych” na punkcie Stachury jak oni sami.

Życie osobiste poety

Kochały się w tym wiecznym chłopcu kobiety w różnym wieku. Jego delikatna twarz, młodzieńcza sylwetka i poetycka natura działały jak magnes na kobiety. Stachura był żonaty krótko z Zytą Bartkowską, dzieci nie mieli. Przyjaźnił się z wieloma ludźmi, a jednak przez całe Zycie dręczyło go poczucie osamotnienia. W pewnym etapie swojego życia pozrywał wszystkie więzi zarówno przyjacielskie jak i rodzinne. Dokonał symbolicznego odcięcia się od rodziny przestawiając swoje imiona w dokumentach, nie Jerzy Edward tylko Edward Jerzy. Odcięcie od rodziny tłumaczył tym, że rodzina jest dla niego na równi z innymi ludźmi, że jej nie potrzebuje na swojej drodze. Pod koniec życia coraz częściej ujawniał się jego skłonność do depresji, aż do próby zakończenia życia pod kołami pociągu. Stracił wtedy cztery palce u prawej ręki, co dla muzyka gitarowego było wielka tragedią, nie móc zagrać własnych utworów!! Leczenie psychiatryczne nie dało pozytywnych i trwałych rezultatów, dokonał egzekucji na sobie w lipcu 1979 roku.

Twórczość

Pierwsze wiersze Edward Stachura opublikował w czasopiśmie Kontrasty w roku 1956. Pisał praktycznie przez całe swoje krótkie życie. Czytelnicy ciągle, nawet do tej pory utożsamiali jego wiersze z nim samym. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż każdy pisarz jakąś siebie cząstkę zostawia w swoich utworach, jednak Stachurę taka opinia denerwowała. Jego poematy, wiersze, proza przesycone SA dużą dawką mistycyzmu, filozofowania, człowieczeństwa w końcu. Jego nadwrażliwość na otaczający świat łatwo odczytać w słowach. Wiele jego utworów jest śpiewanych przez polskie sławy sceny muzycznej, jak np. zespół Stare Dobre Małżeństwo, Marka Gałązkę czy zespół Hey. Edward Stachura zajmował się też tłumaczeniem wierszy Borgesa. Pisał często prozą, choćby znana „Siekierezada albo zima leśnych ludzi” przeniesiona na ekrany przez reżysera Witolda Leszczyńskiego w 1986 roku. Piosenki, a raczej wyśpiewywana poezja Stachury trafiają do serc kolejnym pokoleniom. Trudno znaleźć w polskiej literaturze druga tak ciekawą postać, jak Stachura. Niebieski ptak, lekkoduch, pisał i żył, żył i pisał. Jedno bez drugiego nie istniało.

Moda na Stachurę

Patrząc na to, co dzieje się wokół poezji Edwarda Stachury mam wrażenie, że robi się z niego na siłę jakiegoś guru, a prawdziwą twórczość redukuje do minimum. Te pielgrzymki do jego grobu, seanse spirytystyczne, by wywołać ducha Stachury, spotkania pseudo – literackie, na których zmanierowanym głosem odczytuje się utwory Mistrza, bez żadnej konstruktywnej dyskusji, bez analizowania jego warsztatu literackiego, bez tej iskry cechującej młodych ludzi by cos dogłębnie poznać .nic. i co smutne jest, największa wagę i najczęściej cytowane są utwory z jego ostatnich lat życia, te najbardziej zagmatwane, a czystą krystalicznie poezję z wcześniejszych lat zapomina się, zaniedbuje. Stachura jawi się, więc jako przewodnik do krainy śmierci, zapomnienia, jako poeta wyobcowany, odizolowany od świata i ludzi, a przecież na początku swojej twórczej drogi był tak blisko człowieka jak tylko można. Nie widząc twórczości Stachury, jako całości, łatwo można o płytka ocenę, o przyklejenie łatki „poeta – guru” i on, Stachura całe życie zmagał się z taka łatą. Pewnie mu uwierała.